3 punkty zostały w Lesznie

Drugi raz w tym sezonie zespół z Leszna okazał się lepszy od kościańskiej Tęczy. Znowu zagraliśmy niezłe zawody, ale niestety, nie ustrzegliśmy się tego, że nasza gra falowała i kiedy była szansa na przełamanie, to właśnie rywal przejmował inicjatywę.

Wynik spotkania otworzył z rzutu karnego Eryk Napieralski, najlepszy strzelec Tęczy w tym meczu, który zdobył 10 bramek. W spotkanie lepiej weszli nasi, bo prowadzili 2:0, a następnie 3:1. Później do głosu doszli jednak gospodarze. Zdobyli 3 trafienia z rzędu i objęli prowadzenie. Jeszcze po 10. minutach gry było 6:5, ale 5 minut później Astromal odskoczył na 3 bramki, 8:5. W 18. minucie bramkarza rywali pokonał Olejnik i było 9:7, ale niestety kościaniacy zaliczyli przestój. Tęcza przegrała kolejne 8 minut 4:0 i zespół z Leszno niebezpiecznie odskoczył na 13:7. Do przerwy podopieczni Kamila Hanuszczaka zniwelowali część strat i do szatni schodzili przy stanie 14:10 dla gospodarzy. Drugą część, w przeciwieństwie do poprzednich spotkań, Tęcza rozpoczęła bardzo dobrze, bo choć pierwsi bramkę zdobyli miejscowi, to nasi praktycznie w przeciągu półtorej minuty zdołali trafić 3 razy i zrobiło się 15:13. Skutecznym rzutem odpowiedział najlepszy strzelec gospodarzy w tym meczu, Kacper Jaszkiewicz ( pierwsze cztery bramki w drugiej połowie dla Astromalu jego autorstwa ), ale goście za sprawą Grafa, Napieralskiego i Piątka doprowadzili do remisu! W 38. minucie było po 16 i wszystko zaczynało się od początku. Kolejne minuty, to gra bramka za bramkę. W 44. minucie było po 19 i jak się później okazało, był to ostatni remis. Gospodarze znowu zaliczyli, podobnie jak w pierwszej połowie, okres, w którym wygrali 4:0 i na 12 minut do końca prowadzili 23:19. Na dwie bramki naszych, dwoma odpowiedziała ekipa z Leszna. Jeszcze w 55. minucie było tylko 26:24, ale na więcej nie było nas stać tego wieczoru. Ostatecznie podopieczni Macieja Wieruckiego wygrali 28:25.

Kolejny mecz i kolejny raz powtarza się sytuacja, gdzie łapiemy przestoje, szczególnie w ataku, wykorzystują to rywale, zaczynają odjeżdżać i efekt końcowy jest, jaki jest. Nie potrafimy zagrać całego spotkania albo chociaż 55 minut ( bo myślę, że tyle wystarczy do zwycięstwa ) na równym, dobrym poziomie skuteczności w ofensywie. Myślę, że w obronie wyglądamy naprawdę dobrze, ale nasza gra w ataku powoduje, że koniec końców to rywale zdobywają 3 punkty, a my zostajemy z niczym. Niestety, tabela nam się trochę wymyka, ale wierzę, że z każdym z tych rywali ( tak, nawet w najbliższą sobotę z liderem z Obronik Śląskich jesteśmy w stanie zgarnąć komplet punktów ).

Po spotkaniu zapytałem naszego trenera Kamila Hanuszczaka o kilka kwestii:

Uważam, że główną przyczyną porażki w derbach był brak chłodnej głowy. Mieliśmy szansę dwa, czy trzy razy przełamać przeciwnika, ale podjęliśmy złe decyzje w ataku, poszły kontry, a bardzo długo pracowaliśmy na to, aby odrobić straty. Myślę, że docelową pozycją dla Eryka nie jest prawe rozegranie, natomiast bardzo dobrze sprawdził się on w tym rozwiązaniu, które mieliśmy przygotowane na zespół z Leszna. Jeśli chodzi o sytuację w tabeli to ja jak najbardziej mam pełną świadomość, że tych punktów nam bardzo brakuje. Na pewno musimy te oczka zdobywać, aby uniknąć tych dwóch ostatnich miejsc, ale mamy jeszcze sporo meczów przed nami i wierzę w to, że te zwycięstwa przyjdą. Uważam, że to nie jest kwestia umiejętności, bo mamy naprawdę doświadczony zespół, ale to bardziej mentalnie w nas siedzi. Myślę, że jeśli przełamiemy się zwycięstwem to uwierzymy na dobre, że możemy gromadzić punkty i wygrywać za 3. Co do najbliższego spotkania, to oglądałem go już kilka razy i na pewno swoją koncepcję mam. Chce podejść prawidłowo do tego meczu, aby przysłowiowo nie przypalić kilku minut, które spowodują, że nie zdobędziemy punktów, które są nam potrzebne. Mam nadzieję, że publiczność zjawi się na Rataju i będzie cały czas z nami, bo dzięki nim o wiele łatwiej nam się gra.

Rozpocznij dyskusję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.