Wesoła piłka ręczna bez szczęśliwego zakończenia…

W meczu z liderem Tęcza musiała pokazać swój najlepszy handball, aby liczyć się w walce o zwycięstwo i tak też było przez większą część spotkania. Niestety, jak to bywa w ostatnim czasie, zabrakło naprawdę niewiele i można czuć spory niedosyt po przebiegu tej rywalizacji.

Pierwsze minuty tego pojedynku były bardzo wyrównane. Jedną bramkę przewagi mieli raz jedni, raz drudzy, w 9. minucie był remis po 4. Później lepszy okres gry zanotowali kościaniacy, kolejne 4 minuty wygrali 4:1 i prowadzili 8:5. Tęcza kontrolowała przebieg spotkania do 18. minuty i stanu 11:8. Goście złapali wiatr w żagle i w 21. minucie doprowadzili do remisu, było po 11. W kolejnych minutach, co gospodarze wyszli na prowadzenie, to lider z Obornik Śląskich wyrównywał. W 26 minucie na tablicy widniał wynik po 14. W końcówce pierwszej części trochę lepiej znowu zagrał Bór i to podopieczni Artura Szabata schodzili do szatni z minimalną przewagą, prowadząc 17:16. Dodajmy, że 3 z 5 siódemek w pierwszych 30. minutach obronił Adam Noskowiak! Do 35 minuty mieliśmy mecz ” Tęcza vs Żubrowski “, bo to właśnie obrotowy Boru zaaplikował nam cztery pierwsze bramki gości po zmianie stron. Na szczęście nasz zespół radził sobie w tym czasie w ataku, w 35. minucie było po 21. Od stanu 22:23 miejscowi dorzucili trzy trafienia i wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Nie trwało to jednak długo, bo w 44. minucie lider tabeli znowu doprowadził do remisu, tym razem po 26. Kolejny raz, gdy tylko Tęcza obejmowała prowadzenie, to goście wyrównywali. W 47. minucie było 29:29. Dopiero 3 minuty później, kościaniacy za sprawą dobrze dysponowanych Napieralskiego i Krystkowiaka ( najlepszy graczy w naszym zespole ) wyszli ponownie na dwubramkowe prowadzenie, było 31:29. Kilka minut bardzo dobrej gry naszego zespołu, w tym obroniony rzut Kamila Ramiączka przez Adama Noskowiaka, z czego poszła kontra Daniela Olejnika i na niecałe 7 minut przed końcową syreną Tęcza wyszła na prowadzenie 34:31! Niestety, pośpiech, faule w ofensywie i 3 minuty później mieliśmy remis po 34. 35 bramkę dla naszego zespołu zdobył Dawid Wesołek, a rzut skrzydłowego gości obronił Nosek. Niestety, Dawid Wesołek podaje w ręce Artura Szabata, a grający trener Boru popędził na naszą bramkę i pokonał bramkarza. Na dwie minuty do końca był remis po 35. W kolejnej akcji w ofensywie Tęcza znowu się myli, ale tym razem Artur Szabat w ataku pozycyjnym, z linii 6 metra zostaje zatrzymany przez Noska. Zostaje niecała minuta i kolejny raz nie potrafimy pokonać golkipera rywali. Goście proszą o czas na 35 sekund przed zakończeniem spotkania. Bór gra długą swoją akcję, przy podniesionych rękach sędziów, na 8, może 9 sekund do końca Kamil Ramiączek decyduje się na rzut z przed linii dziewiątego metra i trafia. Zaczynamy szybkim środkiem, ale zabrakło już czasu, aby rzucić na bramkę przyjezdnych. Ostatecznie po wielkich emocjach przegrywamy 35:36…

Z mojej perspektywy, nie chcąc nikogo urazić, to bardziej my przegraliśmy to spotkanie, niż Bór je wygrał, ale fakty są takie, że 3 punkty pojechały do Obornik Śląskich i dla gości na pewno gratulacje za walkę do końca. Osobiście uważam, że nasza obrona nie funkcjonowała tak, jak powinna, bo stracić 36 bramek u siebie, nawet z liderem, to na pewno dużo za dużo. No i to 34:31 w pewnym momencie… Co tu dużo mówić, czuć rozgoryczenie po takim spotkaniu.

Trener Kamil Hanuszczak po meczu mówił tak: Sobotnie spotkanie było przede wszystkim ofensywne, co widać po wyniku. Mam kilka zastrzeżeń do ataku, szczególnie do ostatnich ośmiu, może pięciu minut, bo większość spotkania zagraliśmy dobrze w ataku. Jeżeli chodzi o defensywę, to całościowo jestem zadowolony. Są jednak dwie kwestie, z którymi nie mogliśmy sobie poradzić, a mianowicie Kamil Ramiączek i jego rzuty z miejsca przez nasze trzymanie rąk w kieszenie oraz bronienie koła szczególnie w drugiej połowie. Jeśli chodzi o wyłączenie tego pierwszego, to oczywiście zastanawiałem się nad takim rozwiązanie, ale byliśmy cały czas w meczu. Wyłączenie rozgrywającego dałoby jeszcze więcej miejsca kołowemu. Uważam, że nasza obrona 6-0 jest aktywna i tutaj dobrze się zachowaliśmy, jeśli chodzi o defensywę. W pierwszych minutach, godzinach po spotkaniu czułem żal, złość, ale z biegiem czasu coraz większe zadowolenie, bo myślę, że takie mecze zaprocentują. Gramy wszystkie mecze na styku, na razie je przegrywamy, ale doświadczenie zdobyte w tych spotkaniach na pewno wyjdzie. Dla nas oczywiście w tym momencie najważniejsze jest zdobywanie punktów. Kolejne spotkanie zagramy w Nowej Soli z Trójką. Bardzo dobrze znamy ten zespół, oni również wiedzą, co my gramy. Będzie to bardzo ważny mecz, bo sytuacja w tabeli powoduje taką, a nie inną rangę tego spotkania. Jesteśmy obok siebie w tabeli i to jest na pewno dodatkowy smaczek, jeżeli chodzi o to starcie. My jednak chcemy się skupić na sobie i na tym, co mamy grać. Chcemy przywieźć 3 punkty do Kościana. Mam nadzieję, że nasi kibice pojawią się w Nowej Soli i również nam pomogą.

Bramki dla Tęczy zdobyli: Krystkowiak 8, Przekwas 6, Olejnik 5, Graf 5, Napieralski 5, Wesołek 4, Stachowiak 3, Michalik 1, Gessner 1,

Bramki dla Boru zdobyli: Żubrowski 8, Pedryc 6, Szabat 6, Ramiączek 5, Hałka 4, Latko 3, Majewski 2, Piróg 2

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Rozpocznij dyskusję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.