Związane ręce…

W zasadzie ciężko napisać coś po takim meczu, bo o ile można było spodziewać się bardzo trudnej przeprawy w Obornikach Śląskich, o tyle rozmiar porażki, a co ważniejsze, jej styl jest tak druzgocący, że brakuje słów. Prawdą jest, że wicelider z Obornik Śląskich nie musiało się zbyt mocno wysilać w minioną sobotę, a i tak wygrał 39:23…

W 2. minucie gospodarze prowadzili 2:0. Szansy na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Rafał Siemierz, który rzucił obok lewego słupka bramki Adama Noskowiaka. W kolejnej akcji efektownym i co najważniejsze efektywnym rzutem popisał się Dawid Grzesiak i… I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o pochwały dotyczące naszych. W 7. minucie było już 6:1. Kościaniacy na chwilę się poderwali, w 13. minucie było 8:4, chwilę później 9:5. Przy stanie 10:5, w 15. minucie trener Nowak wymienił całą szóstkę z pola, bo od początku spotkanie rozpoczął, wydawać się mogło ” drugi garnitur “. Następne 6 minut, to 5 bramek miejscowych. Było 15:5 i w zasadzie mecz się zakończył w 21. minucie, bo naszym brakowało wszystkiego ( od początku spotkania ), od walki w obronie przez szybkość w ataku po juniorskie błędy w błędzie podania, czy niełapaniu piłek. Chociaż na samym wstępie Nosek odbił 2/3 piłki, to bramka też nie pomagała ( inna kwestia, że gospodarze wchodzili, w niektórych sytuacjach jak w masło ). Do przerwy zespół z Obornik Śląskich prowadził 20:8! Druga połowa, choć już bardziej wyrównana, to w sumie bez historii. U nas na boisko wrócił wyjściowy skład w tym spotkaniu i przez pierwszy kwadrans gra toczyła się bramka za bramkę. W 44. minucie było 27:14. Po 55. minutach gry wicelider objął najwyższe prowadzenie w meczu, 37:19. Ostatnie minuty to już tylko kosmetyka wyniku. Ostatecznie gospodarze wygrali 39:23 i umocnili się na drugiej lokacie w tabeli, Tęcza natomiast spadła na 10. pozycję.

Osobiście nie mogłem uwierzyć w to, co wyprawiamy, bo można przegrać tym bardziej z takim rywalem, ale nie po takiej grze. W całym spotkaniu postawiliśmy się może 3 minuty. Spadek w tabeli spadkiem w tabeli, ale to nie miejsce w lidze jest naszym największym problemem, ale to jak wyglądamy… Dramatycznie wolno w ataku, akcje są bardzo szarpane. W obronie też bez asekuracji i nie możemy zwieszać głów po 15. minutach… Nie wiem, może warto usiąść w szatni i niech każdy powie, co mu leży na wątrobie i serduchu, może będzie łatwiej iść dalej. Wiem, że to się łatwo pisze teraz przed monitorem, pewnie, że tak, ale trzeba walczyć! Trzeba tchnąć nowego ducha w drużynę i wiadomo, każdy kibic chciałby, żebyśmy wygrywali, ale trudno, jesteśmy dołku i musimy się z tego otrząsnąć. Te 4 porażki bolą, ale nie zagramy tych spotkań jeszcze raz, a przed nami kolejne wyzwania i teraz trzeba zakasać rękawy i iść dalej! I jeden za drugiego musi iść do końca, niech żyje cały zespół, niech żyje ławka! Razem wygrywaliśmy i razem przegrywamy i apeluje tutaj do kibiców, by pomóc chłopakom! Trzeba się znowu napędzić i wrócić na właściwe tory!

Trener Dawid Nowak po meczu mówił tak: Jedyne słowo, jakie się nasuwa to bezradność. Właściwie wszystko wiedzieliśmy o przeciwniku, lekcja była odrobiona, a i tak nic to nie dało. Wręcz przeciwnie – zagraliśmy najgorszy mecz w tym sezonie, dlaczego się tak stało to już się trzeba zapytać samych zawodników. Mieliśmy pomysł na ten mecz, żeby zagrać dwoma wyrównanymi siódemkami. Myślę, że pomysł nie był zły i to nie w tym leżał problem. Mecz zaczęliśmy bojowo, ale jednocześnie popełnialiśmy wiele błędów technicznych i taktycznych, jak byśmy nie byli pewni swojej wartości. Będziemy rozmawiać, analizować i pracować na treningach. Jedyna rzecz, jaka może pocieszać to fakt, że możemy zagrać już tylko lepiej.

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Rozpocznij dyskusję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.