Emocje za 2 punkty

Spotkanie od początku było wyrównane, chociaż w 10. minucie gospodarze objęli minimalne prowadzenie 5:3. Odpowiedział na to Damian Krystkowiak, a kolejne cztery trafienia dla Tęczy zanotował świetnie dysponowany tego dnia Daniel Olejnik. ŚKPR zdołał w tym czasie rzucić tylko jedną bramkę i w 16. minucie było 6:8. Następne minuty to bardzo dobra gra naszych zawodników i mozolne budowanie przewagi. W 23. minucie było już 14:9 dla gości. Jeszcze na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy Tęcza prowadziła pięcioma bramkami, ale świdniczanie zdołali odrobić część strat. Do szatni zespoły schodziły przy stanie 15:18. Pierwsze trafienie po zmianie stron zanotowali miejscowi, ale podopieczni Kamila Hanuszczaka opanowali sytuację na parkiecie i znowu zaliczyli świetny okres gry. W 41. minucie Tęcza prowadziła 26:20 i zespół miał akcję na +7, której jednak nie wykorzystał. Wydawało się, że goście w pełni panują na boisku i kontrolują przebieg spotkania, co da im upragnione 3 punkty w drugiej rundzie. Niestety, gospodarze zaczęli wyglądać zdecydowanie lepiej, a naszym zawodnikom zaczynały drżeć ręce już po tym, jak ŚKPR zdobył cztery bramki z rzędu i w 47. minucie zrobiło się 24:26. Przez kolejne 5 minut trwała wymiana bramka za bramkę, Tęcza prowadziła 29:26 w 52. minucie. Niestety, nasz zespół nie potrafił pokonać bramkarza rywali przez następne 6 minut i podopieczni Krzysztofa Terebuna doszli na remis, 29:29. Ciężar na swoje barki wziął Michał Przekwas, który dał kolejne prowadzenie naszym. Z rzutu karnego odpowiedział Wojtala i było po 30. Kościaniacy mieli jeszcze sporo czasu na to, aby zwyciężyć jednak pogubili się w ataku i nie oddali nawet rzutu. Z linii dziewiątego metra bramkarza ŚKPR – u próbował jeszcze zaskoczyć Przekwas, ale piłkę po odbiciu się od muru gospodarzy odbił golkiper miejscowych i mieliśmy konkurs siódemek. Konkurs rzutów karnych, to także prawdziwy horror. Nasi gracze zmarnowali dwie pierwsze szanse, gospodarze trafiali. W 3. serii ŚKPR trafił, Krystkowiak również. Było 3:1 i każda bramka dla gospodarzy kończyła rywalizację. Wtedy klasę pokazał Nosek w bramce! Bramkarz Tęczy wybronił dwie siódemki gospodarzy, Olejnik i Stachowiak dorzucili i było po 3. Jako pierwszy w dodatkowej serii przed linią siódmego metra stanął Krystkowiak i trafił! Przy kolejnej próbie Nosek wyjął rzut karny Wojtali i to Tęcza cieszyła się z dwóch punktów po tej wojnie nerwów…

Pierwsza połowa bardzo fajna w naszym wykonaniu. Bardzo dobrze po pierwszych 10. minutach zaczęła funkcjonować obrona. Trochę szkoda, że nie prowadziliśmy więcej do przerwy, bo obawiałem się po tym meczu ze Świebodzinem początku drugiej odsłony. W drugą część weszliśmy też dobrze i naprawdę w pewnym momencie byłem przekonany, że zabierzemy ze sobą 3 punkty. Niestety, ale powtórzyły się błędy z poprzednich meczów i po prostu stanęliśmy w ataku, a z kolei gospodarze w ofensywie zdobywali szybkie i łatwe bramki. Na pewno to jest do poprawy, ale to już trener i zawodnicy będą zmieniać na treningach i mam nadzieję, że też od kolejnego spotkania. Koniec końców cieszą dwa punkty na terenie rywala, z którym ostatnio wygraliśmy 14 lat temu. Dodatkowo odskoczyliśmy od ŚKPR – u na jeszcze jeden punkt, a po początku konkursu siódemek to oni mogli się do nas zbliżyć. Już jutro zapowiedź spotkania z Kątami Wrocławskimi, ale już teraz zachęcamy do przyjścia na halę i zrobienia takiego hałasu, jak dwa tygodnie temu!

Bramki dla ŚKPR – u zdobyli: Wojtala 9, Chmiel 8, Etel 4, Pęczar 4, Redko 3, Wołodkiewicz 3

Bramki dla Tęczy zdobyli: Graf 7, Olejnik 7, Krystkowiak 5, Przekwas 3, Napieralski 3, Stachowiak 3, Napierała 1

Trener Kamil Hanuszczak po meczu mówił tak: Mecz zaczął się spokojnie i po pierwszych minutach widać było, że uspokoiliśmy granie. Dobrze funkcjonowała obrona. Mimo tego, że pamiętaliśmy, ile bramek w Kościanie narzucał nam Wojtala, to nie chcieliśmy nastawiać się bezpośrednio pod niego. Zależało nam na tym, żeby pracować obroną pod cały zespół gospodarzy. Po pierwszych 10. minutach drugiej części znowu złapaliśmy dobry rytm i w obronie i w ataku natomiast później znowu wkradły nam się niepotrzebne błędy, poszło kilka kontr i ŚKPR nas doszedł na remis. Uważam, że zawaliliśmy końcówkę i w ostatniej akcji powinniśmy oddać rzut. Podczas serii rzutów karnych widziałem ducha walki w moim zespole, nawet po tych dwóch nierzuconych siódemkach słyszałem wśród moich zawodników słowa, że teraz Nosek go ” pacnie “. No i poszło, raz, drugi, przy tym ostatnim rzucie karnym mówiłem Noskowi, że teraz w końcu obroni rzut Wojtali i tak się stało. Z jednej strony szkoda, bo bardzo dużo wskazywało na to, że wywieziemy 3 punkty, ale z drugiej myślę, że rodzi, urodził się taki duch zespołu. Wydaję mi się, że on się rodzi już od tych trzech meczów i ten duch zespołu jest głodny punktów. Pomimo braku tego jednego oczka i niuansów, które są do poprawy uważam, że zagraliśmy bardzo dobry mecz.

zdjęcie: Anna Koller

tekst: Paweł Stelmaszyk

Rozpocznij dyskusję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.