Wynik mocno frustrujący

W minioną sobotę lider okazał się za mocny. Niestety, w Kątach Wrocławskich nie udało się sprawić niespodzianki i Tęcza uległa wysoko, ale pzostaje nieodparte wrażenie, że można było wyciągnąć więcej z tego spotkania.

Wynik otworzył Dawid Wesołek i dobrze ułożył się dla nas początek spotkania. No może w miarę dobrze, bo o ile w ataku dorzucaliśmy to w obronie nie mogliśmy złapać swojego rytmu i gospodarze praktycznie wchodzili jak w masło. Przez pierwsze kilkanaście minut prowadzili raz jedni, raz drudzy. W 4. minucie było 2:3, w 9. 5:4, dwie minuty później 6:7, a w 13. 9:8. Później dwa trafienia zaliczył GOKiS na co odpowiedział Wojtek Weiss i było 11:9. Niestety, kolejne cztery minuty to pięć trafień z rzędu gospodarzy i zrobiło się 16:9 w 22. minucie. Od tej czast Tęcza zwarła szyki w obronie, do bramki wszedł Amir, który pomógł zespołowi, a trzy z czterech ostatnich bramek w tej części gry zaliczył dobrze dysponowany w pierwszej połowie Eryk Napieralski. Do przerwy kościaniacy odrobili ponad połowę strat i było 16:13. Po zmianie stron podopieczni Alicji Łukasik trafili na 17:13, ale po chwili odpowiedział Mateusz Napierała. Minutę później było 18:14, ale kolejny świetny fragment gry zaliczyli nasi, którzy w 37. minucie doszli lidera rozgrywek na 18:17 ( w tym dwie bramki Filipa Stachowiaka z rzutów karnych ). W 40. minucie było 19:18 i zawodnicy GOKiS – u pomylili się w ataku. Niestety, nasi od tego momentu zacięli się w ofensywie. Przez kolejne 11. minut nie potrafiliśmy zdobyć bramki, gospodarze trafili siedem razy i w 51. minucie było 25:18. Dodam tylko, że gdy zrobiło się -4/5 i było jeszcze kilkanaście minut do zakończenia meczu, to wróciły stare grzechy, a mianowicie rzut z nieprzygotowanych pozycji, po wymianie trzech, czterech podać, rzut z miejsca… Strzelecki impas z siódemki przełamał Filip Stachowiak i kolejne kilka minut to wymiana bramka za bramkę. Jeszcze w 58. minucie było 26:21, ale ostatnie trzy trafienia zaliczyła ekipa z Kątów Wrocławskich i lider wygrał 29:21.

Zagraliśmy falami i to nie wystarczyło na takim terenie jak Kąty Wrocławskie, co nie zmienia faktu, że przebieg meczu, a wynik, to dwie zupełnie różne rzeczy. Co prawda mieliśmy spory przestój w drugiej połowie i jak przyjeżdżasz na spotkanie z liderem to nie możesz sobie pozwolić na to, żeby rzucić trzy bramki w 16 minut ( było 19:18 w 40. minucie ), ale gospodarze także ostatnie minuty pierwszej części przespali, oczywiście przy naszej dobrej grze. W newralgicznym momencie zepsuliśmy kilka piłek, a jak znowu wróciły 3/4 bramki przewagi miejscowych, to chyba za szybko chcieliśmy odrobić straty, stąd te rzuty i wynik jest, jaki jest. Najlepszym zawodnikiem w naszym zespole został wybrany, słusznie, Amirjan Omar. Dzięki Panowie za walkę! No nic, trzeba zakasać rękawy i przygotować się do derbowego pojedynku z MKS – em Real Astromal Leszno, bo goście są w tabeli tuż za nami i punkty z tego spotkania będą dużo ważyć.

Trener Nowak po meczu mówił tak: Pierwsze co się rzuca w oczy to wynik, i to nie wygląda najlepiej, gdybyśmy przegrali 3 bramkami to bardziej by odzwierciedlało przebieg meczu. I oczywiście gospodarze bezdyskusyjnie wygrali ten mecz natomiast my mieliśmy swoje szanse, ale nie potrafiliśmy w przełomowym momencie przechylić szali. Ja bym chciał zapamiętać z tego meczu naszą dobrą mocną obronę od 20 minuty, popartą znakomitą postawą Amira.

Bramki dla GOKiS – u zdobyli: Markiewicz 6, Andrzejewski 5, Szyba 4, Massopust 4, Batura 2, Klimaszewski 2, Jaworski 2, Łuczak 1, Kaźmierczak 1, Wysocki 1, Kurzawa 1

Bramki dla Tęczy zdobyli: Przekwas 5, Napieralski 4, Stachowiak 4, Wesołek 3, Olejnik 2, Weiss 1, Grzesiak 1, Napierała 1

zdjęcie: Aleksander Cierniewski

tekst: Paweł Stelmaszyk

Rozpocznij dyskusję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.