Zasłużone zwycięstwo gości

Nie tak wyobrażali sobie sobotnie popołudnie wszyscy zgromadzeni ( no może oprócz przyjezdnych ) w hali na Rataju. Tęcza uległa w starciu z ŚKPR – em Świdnica i po raz pierwszy w tym sezonie nasi zawodnicy schodzili z parkietu pokonani w regulaminowym czasie gry. Rozgoryczenie tym większe, że gospodarze przegrali na własnym parkiecie pierwszy raz 01.02.2020, a do tego 13 bramek rzucił jeden z zawodników gości…

Początek nie zwiastował tego, co się wydarzyło, bo choć wynik spotkania otworzył ŚKPR, to w 7. minucie po trafieniu dobrze dysponowanego Daniela Olejnika kościaniacy prowadzili 3:2. Niestety, kolejne trzy minuty, to cztery trafienia świdniczan i zrobiło się 3:6. Dodatkowo w trakcie tej serii, Adam Noskowiak obronił rzut karny. Nasi grali ospale w obronie, ociężale w ataku, co skrzętnie wykorzystali goście, w 15. minucie było 5:9. Kolejne cztery minuty, to najlepszy fragment naszych w tym spotkaniu. Cztery bramki z rzędu pozwoliły wyrównać i było widać, że jesteśmy mocno naładowani, teraz już musi to zaskoczyć… Trener Terebun wziął czas i ŚKPR znowu zaczął grać lepiej. Jeszcze w 22. minucie było 10:11, ale kolejne trzy minuty, to trzy trafienia gości i znowu cztery bramki różnicy. W tym momencie świetnie Tęcza zagrała liczebną przewagę wygrywając 3:0 i na trzy minuty przed końcem pierwszej części było 13:14. Do przerwy ŚKPR prowadził 16:14. Druga połowa rozpoczęła się od obronionej siódemki przez Noska, z drugiej strony z tego stałego fragmentu gry trafił FIlip Stachowiak ( w całym meczu 5/6 ). Niestety, po chwili goście odskoczyli znowu na trzy oczka. W 39 minucie było 17:20. Następne 8 minut, to strata Tęczy raz jednej, raz dwóch bramek do przyjezdnych. Tutaj zaznaczę, że w 43. minucie czwarte trafienie na pięć całego zespołu w drugiej odsłonie zanotował rozgrywający gości i najlepszy zawodnik całego meczu – Michał Wojtala… W 49. minucie zrobiło się niebezpiecznie, bo ŚKPR znowu odskoczył na trzy trafienia, było 21:24. Tęcza jednak szybko odpowiedziała dwoma celnymi rzutami w ciągu dwóch minuty i kolejny raz było tylko -1. 54 minuta i goście prowadzą 28:25, ale trzy minuty później po trafieniu Michała Przekwasa jest 27:28. Jeszcze w 59. minucie mamy 28:29, ale bramkę dorzucają zawodnicy ze Świdnicy, a nasi grający siódemką w polu gubią dwa razy piłkę, przyjezdni trafiają do pustej bramki. Wynik spotkania na 29:32 rzutem z dystansu ustala Tomek Piątek.

Co mogę powiedzieć… Coś mogę, bo u mnie emocje jeszcze nie opadły. W obronie nie graliśmy tego, do czego nasi przyzwyczaili i to jest fakt. W zasadzie może tylko 10 minut, to gra w obronie naszego zespołu. Pozostała część spotkania, to bardzo, ale to bardzo mizerny występ naszych w defensywie. Przy 29. rzuconych bramkach, pięciu zmarnowanych rzutach karnych gości na sześć prób, w tym cztery odbite przez Adama Noskowiaka, teoretycznie powinniśmy wygrać, teoretycznie… No, ale do czego zmierzam. Uważam, że bardzo duży błąd, to w sumie w mojej opinii był wielbłąd, popełnił nasz sztab szkoleniowy. Gra ewidentnie nam się nie układała w obronie, a w ataku gości brylował Michał Wojtala. Tak, w 43. minucie, kiedy rzucał swoją ósmą bramkę ( siódmą z gry! ) należało wyjść na plaster. Nie w 55. minucie, gdzie były dwie bramki różnicy, a zdecydowanie wcześniej. Ta 43 minuta, to jest maks, bo było wiadomo przed meczem, kto jest najlepszym strzelcem gości i było to widać w trakcie spotkania. Wojtala nawet jak sam nie kończył akcji, to dogrywał świetne piłki. Niestety, dodatkowo mamy mocno zablokowane prawe skrzydło i tam też nie funkcjonuje to najlepiej. Nie mam zamiaru nikogo urazić, tak to po prostu wyglądało z mojej perspektywy. Wiadomo, stało się, trudno. Teraz czas na szybkie wyciągniecie wniosków, bo w najbliższy weekend czeka nas wyjazd do Kątów Wrocławskich na mecz z liderem, ale o tym więcej za kilka dni.

Trener Dawid Nowak po meczu mówił tak: Wiedzieliśmy, co grają, my nie umieliśmy z tego skorzystać, byliśmy dużo słabsi. Dobry występ Adama w bramce, natomiast gra defensywna była słaba, zbyt łagodna. Mieliśmy grać coś innego w obronie, świdniczanie dochodzili do łatwych pozycji. Za tydzień zagramy na wyjeździe z liderem rozgrywek, ale nie składamy broni. Będziemy walczyć i jedziemy tam po punkty.

Bramki dla Tęczy zdobyli: Stachowiak 6, Olejnik 5, Wesołek 5, Przekwas 5, Grzesiak 3, Piątek 2, Gessner 1, Krystkowiak 1, Graf 1

Bramki dla ŚKPR – u zdobyli: Wojtala 13, Chmiel 6, Etel 4, Pęczar 4, Wołodkiewicz 4, Redko 1

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Poniżej znajdą państwo skrót tego pojedynku przygotowany przez Patrycję Ciesielską:

Rozpocznij dyskusję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.