Kategoria: Seniorzy

Nieobliczalny AZS w Kościanie

Po ubiegłotygodniowym spotkaniu pełnym emocji i wyrwanym punkcie faworyzowanemu Grunwaldowi tym razem naszym szczypiornistom przyjdzie zmierzyć się na własnym parkiecie z drużyną KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zespół gości w pierwszej kolejce przegrał w Gorzycach Wielkich 29:27, prowadząc do przerwy 12:10. W środku tygodnia, w finale Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim akademicy również doznali porażki, tym razem u siebie z występującą w I lidze centralnej Stalą Gorzów 30:36. Zielonogórzanie na pewno są zespołem, który gdy ma swój dzień, to może napsuć wiele krwi. Już w pierwszym ligowym pojedynku Adrian Franaszek – lewy rozgrywający, zdobywając 10 bramek pokazał, że jest jednym z liderów ekipy z Winnego Grodu. Myślę, że mimo to można pokusić się o 3 oczka w tym spotkaniu, a zawodnicy niesieni dopingiem ( którego bardzo brakowało w zeszłym sezonie ) pokażą, że w Kościanie gra się piekielnie ciężko. Dowodem na to jest fakt, że Tęcza ostatnie domowe spotkanie w lidze przegrała w lutym 2020 roku z Kątami Wrocławskimi. Mimo tego, iż historia za nami nie przemawia, to liczymy, że i tym razem wyjdziemy zwycięsko z pojedynku na Rataju! 🙂

Bezpośrednie starcia:

Sezon 2016/17

AZS 46:19 Tęcza,

Tęcza 30:38 AZS,

Sezon 2013/2014

Tęcza 22:32 AZS,

AZS 31:17 Tęcza,

Sezon 2012/13

Tęcza 34:34 AZS,

AZS 32:24 Tęcza

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Przedłużone emocje i cenny punkt

W minioną sobotę wyrównane i bardzo emocjonujące spotkanie oglądali kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Newtona 2. Do wyłonienia zwycięzcy derbów Wielkopolski potrzebny był konkurs siódemek.

Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy w 4 minucie prowadzili 2:0. Chwilę później pierwsze trafienie w nowym sezonie dla Tęczy zaliczył Michał Przekwas. Po kolejnych 3 minutach Grunwald znowu odskoczył na dwie bramki, było 4:2. Nasi odpowiedzieli trzema trafieniami z rzędu ( w tym jeden rzut karny wykorzystany przez Filipa Stachowiaka, w całym meczu 3/3 ) i zrobiło się 4:5. Jeszcze w 15 minucie, po niewykorzystanej siódemce przez Oskara Ralcewicza Tęcza prowadziła 6:5, ale kolejne trzy bramki zdobyli podopieczni Michała Tórza i ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie, tym razem 8:6. W 25 minucie do wyrównania doprowadził najlepszy strzelec kościańskiego zespołu w tym meczu, Dawid Wesołek i było po 10. Dla gospodarzy przed przerwą trafił jeszcze dwa razy Płoński, na co odpowiedział Napieralski i Grunwald do przerwy prowadził 12:11. Początek drugiej połowy, to gra bramka za bramkę. W 33 minucie Grunwald prowadził 14:13, ale przez kolejne 9 minut ekipa ze stolicy Wielkopolski nie zdobyła bramki. Po trzech trafieniach z rzędu, w tym jedno Dawida Grafa, który w ostatniej chwili wrócił do grania po chwilowym rozbracie z pierwszą drużyną, Tęcza objęła prowadzenie 16:14. Dodatkowo w kolejnej akcji Adam Noskowiak obronił rzut karny Damiana Bajki i wydawało się, że pierwszy raz w tym pojedynku, któraś z drużyn odskoczy na trzy bramki. Niestety, goście wzięli przykład z Grunwaldu i teraz to oni nie potrafili pokonać bramkarza rywali przez ponad 9 minut. W tym czasie WKS zdobył trzy trafienia i ponownie wyszedł na prowadzenie, w 47 minucie było 17:16. 6 minut później gospodarze prowadzili 19:17 i byli krok bliżej zdobycia 3 punktów na inagurację I ligi regionalnej grupy B. Kolejne 3 minuty, to jednak dwa trafienia Michała Przekwasa i na 4 minuty przed końcem na tablicy mieliśmy kolejny remis, po 19! Gospodarze szybko odpowiedzieli bramką z karnego Wojciecha Jankowiaka, a Filip Tarko w bramce Grunwaldu Poznań ( całe spotkanie na dobrym poziomie, chyba najlepszy gracz gospodarzy ) zanotował skuteczną interwencję i WKS mógł odskoczyć na dwa trafienia. W pierwszej fazie kolejnej akcji Płoski trafia w słupek, a po kolejnych kilkudziesięciu sekundach świetną paradą w bramce popisuje się Adam Noskowiak. Minuta z haczykiem, 20:19 i mamy piłkę. Na ławkę kar wędruje jeden z zawodników gospodarzy. Kościaniacy grają w przewadze i bardzo dobrą asystą popisuje się Stachowiak. Bramkę zdobywa wspominany wcześniej Wesołek. Gospodarze mają jeszcze pół minuty, czyli sporo czasu jak na piłkę ręczną. Duże zamieszanie wywołali sędziowie ( zresztą jak w całym spotkaniu, słabo prowadzone zawody, w jedną jak i w drugą stronę bardzo dużo błędów ), ale ostatecznie Grunwald zdołał oddać rzut, który zatrzymał się na poprzeczce bramki Noskowiaka i po regulaminowym czasie gry mieliśmy po 20. No, ale to nie koniec emocji, bo czekały nas rzuty karne! W tych właściwie bez większej historii, bo o ile po pierwszej kolejce siódemek było po 1, to później już tylko gospodarze trafiali do bramki i wygrali w 4:1.

Myślę, że przed meczem punkt większość kościaniaków brałoby w ciemno, ale… No właśnie, ale po meczu jest lekki niedosyt, bo w tym dniu Grunwald był do pokonania nawet za 3 punkty. Niemniej jednak trzeba szanować ten punkt na terenie rywala, który nie ukrywa, że ligę chce wygrać. Szanujemy go i trzeba przyznać, że sobotnie starcie napawa na pewno optymizmem na kolejne spotkania. Nie można wybiegać za daleko w przyszłość, więc teraz już tylko skupienie na domowym pojedynku z Zieloną Górą, ale o tym więcej w czwartek. Brawo Panowie za walkę, serducho i charakter! Zabrakło niewiele, aby sprawić jeszcze większą niespodziankę 😉

Bramki dla Grunwaldu zdobyli: Płoski 6, Bajka 5, Jankowiak 3, Paw 2, Pawłowski 2, Bernacik 1, Liske 1,

Bramki dla Tęczy zdobyli: Wesołek 5, Olejnik 3, Stachowiak 3, Przekwas 3, Graf 2, Napieralski 2, Piątek 1, Gessner 1

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Inauguracja z pretendentem do awansu

Na rozpoczęcie ligi naszemu zespołowi przyjdzie zmierzyć się z Grunwaldem. To właśnie podopieczni Michała Tórza są jednym z głównych faworytów do wygrania całych rozgrywek. Wywieźć punkty ze stolicy Wielkopolski będzie niezwykle ciężko, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Ostatni pojedynek między oboma zespołami, to bardzo odległe czasy, bo trzeba się cofnąć, aż 16 lat!

Sezon 2005/2006

Grunwald 34:24 Tęcza,

Tęcza 31:29 Grunwald,

Sezon 2004/2005

Grunwald 30:26 Tęcza,

Tęcza 26:30 Grunwald,

Sezon 2003/2004

Tęcza 38:35 Grunwald,

Grunwald 34:34 Tęcza

Dane na stronie ZPRP sięgają sezonu 1999/2000 i przez ten czas Tęczy nie udało wygrać się w Poznaniu z Grunwaldem w spotkaniu o ligowe punkty. Może w sobotę odwrócimy ten trend?

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Zapowiedź sezonu 2021/2022

Jesteśmy niespełna tydzień od rozpoczęcia ligowych zmagań, więc pokuszę się o małą zapowiedź, a jednocześnie jakieś swoje osobiste przemyślenia, co do zbliżającej się kampanii. Nadchodzący sezon będzie dość specyficzny, bo aż pięć na dwanaście zespołów będzie miało miano beniaminka ( TS Zew Świebodzin, ŚKPR Świdnica, EUCO – UKS Dziewiątka Legnica, UKS Trójka Nowa Sól i nasz ekipa ). Do tego będziemy mierzyć się z SPR-em BÓR-JOYNEXT Oborniki Śląskiem, SPR-em Szczypiorniak Gorzyce Wielkie, MKS-em Real – Astromal Leszno, KU AZS-em Uniwersytetu Zielonogórskiego, UKS-em Olimp Grodków, SPR-em GOKiS Kąty Wrocławskie oraz WKS-em Grunwald Poznań. I tutaj wydaje się, że dwie ostatnie drużyny są faworytami do wygrania I ligi regionalnej grupy B.

Grunwald ostatnie zmagania zakończył z ogromną przewagą nad pozostałymi wymienionymi ekipami i chociaż do Gorzowa Wielkopolskiego odszedł czołowy strzelec drużyny, to wydaje się, że ekipa ze stolicy Wielkopolski ma kim straszyć i będzie na pewno bardzo groźna. Dodatkowo poznaniacy nie ukrywają i mówią wprost, że ligę chcą po prostu wygrać.

Ekipa z Kątów Wrocławskich ma wyrównaną kadrę, dodatkowo wzmocnioną kilkoma graczami z Dziewiątki Legnica, co może skutkować dobrym wynikiem na koniec sezonu. Uważam, że naprawdę mogą bardzo mocno włączyć się do walki o pierwsze miejsce.

Groźne będą zespoły z Zielonej Góry i Obornik Śląskich. Ci pierwsi w zeszłym sezonie zaliczyli dobrą końcówkę, wygrywając 3 z 4 ostatnich spotkań. W poległym polu zostawili właśnie ekipy, które będą rywalizować w grupie B I ligi regionalnej. Na pewno lewa strona zespołu z Zielonej Góry z Cyprianem Kociszewskim i Adrianem Franaszkiem wiedzie prym w grze ofensywnej.

Drużyna Obornik już od kilku lat ogrywa się na poziomie I ligi i na czele z Kamilem Ramiączkiem będzie chciała pokazać najlepszą piłkę ręczną, jaką są w stanie zaprezentować. Kto wie, może zakotwiczą gdzieś w górnych rejonach tabeli.

Ekipa z Gorzyc Wielkich ” dobrała ” kilku młodych zawodników i będzie ciężkim rywalem, szczególnie na własnym parkiecie, a to, że Paweł Dutkiewicz umie wyczarować coś z niczego wiadomo nie od dziś.

Olimp Grodków nazwałbym ligowym średniakiem. Drużyna UKS jak ma dzień, to może napsuć krwi najlepszym i wydaje się, że podobnie jak Szczypiorniak, będą groźni u siebie.

Zobaczymy, co pokaże Real – Astromal Leszno. Na koniec poprzednich rozgrywek uplasowali się tuż przed ekipami z Grodkowa i Gorzyc Wielkich mimo, że wszystkie trzy drużyny miały w dorobku po 14 punktów.

Co do beniaminków, to wydaje się, że spore osłabienie spotkało Dziewiątkę Legnica. Jak już wspominałem, kilku graczy odeszło do Kątów Wrocławskich, a dodatkowo kołowy Stańko przeszedł do Siódemki Miedź Legnica.

ŚKPR Świdnica pozyskał kilku nowych graczy, w tym bramkostrzelnego w barwach Żagwi Dzierżoniów Galika. Ubytkiem będzie brak Pawła Starosty na środku rozegrania.

Zobaczymy, czy dobrą robotę potwierdzą w Nowej Soli gracze wraz z trenerem Alanem Raczkowiakiem. Do Trójki z naszego zespołu odszedł Artur Dymkowski i pewnie jak to bywało w poprzednich sezonach ” kilka ” bramek dorzuci ( z nami Arczi będzie miał zamkniętą drogę do bramki 😉 ).

TS Zew Świebodzin lekko przemeblował skład, bo do Wolsztyniaka odszedł Mariusz Rogoziński, a jak wiemy, po roku przerwy do Tęczy wrócił Kamil Gessner. Do ekipy ze Świebodzina również przyszło kilku nowych graczy i wydaje się, że jakościowo drużyna stoi na podobnym poziomie, co rok wcześniej, a co za tym idzie, będzie grać twardo i zdobywać kolejne punkty.

Wiemy, kto odszedł z naszego zespołu, kto się pojawił… A na co w nadchodzących rozgrywkach stać naszą drużynę? Oczywiście, chciałoby się, żeby Tęcza wygrała ligę i tak dalej… Twardo stąpając po ziemi myślę, że lokaty 5/6 są w naszym zasięgu. 3/4? Przy odrobinie szczęścia też. 7/8? Nie byłby to jakiś tragiczny wynik, bo raczej celem na ten sezon jest po prostu spokojne utrzymanie, wszystko wyżej będzie brane z pocałowaniem ręki. Wydaje mi się, że mimo wszystko liga jest bardzo wyrównana. Z każdym można zarówno wygrać, jak i przegrać, a wszystko i tak na końcu zweryfikuje parkiet. Mnie również, bo trochę z lokalnym patriotyzmem i nadzieją stawiam na miejsce czwarte Tęczy na koniec rozgrywek. Zobaczymy, co z tego wyjdzie 😉

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk

Towarzyski, zimny prysznic

Chociaż sam wynik sparingu z Wolsztyniakiem nie ma żadnego znaczenia, to już gra w środowym meczu na pewno podobać się nie mogła. W zasadzie od samego początku goście zbudowali przewagę, bo w 5 minucie prowadzili 2:0. 8 minut później było jeszcze 4:6 po trafieniu Filipa Stachowiaka z rzutu karnego ( w całym spotkaniu Filip zanotował 100% skuteczności z przed linii siódmego metra, 4/4 ), ale im dalej ” w las “, tym goście wypracowywali sobie coraz większą przewagę. W 20 minucie było 5:12, a do przerwy KPR prowadził 17:8. Właściwie w pierwszej połowie, w grze Tęczy nie zgadzało się nic, bo ani obrona nie funkcjonowała jak należy, a i w ofensywie nie szło za dobrze. Między innymi była to zasługa bramkarza przyjezdnych, który, co rusz zaliczał świetną interwencję. Także w drugą połowę lepiej weszli zawodnicy z Wolsztyna. W 32 minucie prowadzili już 19:9! Kolejne trzy trafienia zaliczyli nasi i wydawało się, że mozolnie zaczniemy odrabiać straty, jednak goście opanowali sytuację i w 37 minucie było 12:21. Jeszcze w 50 minucie przegrywaliśmy 19:27, ale kolejne cztery minuty Tęcza wygrała 5:1 i zrobiło się 24:28 ( w tym trzy bramki z rzędu dla gospodarzy zdobył z lewego skrzydła Filip Jackowski ). Niestety, Wolsztyniak odpowiedział dwoma trafieniami i w ostatnich minutach kontrolował przebieg pojedynku. Ostatecznie goście wygrali 32:27.

Trener Dawid Nowak po meczu mówił tak: Po tym sparingu mamy bardzo dużo materiału szkoleniowego. Jesteśmy nieco rozczarowani postawą naszych zawodników. Myślę że Wolsztyniak zagrał naprawdę dobre zawody, my natomiast niekoniecznie. Mnóstwo błędów taktycznych w obronie, w ataku pośpiech i złe decyzje. Zawodnicy od 4 tygodni są w ciężkim treningu. Jeszcze z taką intensywnością i obciążeniem nie trenowaliśmy przed żadnym sezonem, a trzeba to łączyć z pracą zawodową. Ale cóż nie będziemy się tłumaczyć tylko pracujemy dalej i liczymy na efekty za 2 tygodnie.

Trochę szkoda tego sparingu, bo zamazuje lekko obraz tego jak wyglądaliśmy na tle zespołu z Obornik Śląskich, niemniej jednak trzeba pogratulować gościom, bo w tym dniu byliśmy dla nich tylko tłem. Nie zmienia to faktu, że mecze kontrolne różnią się od walki o ligowe punkty, więc nie ma, co przywiązywać do tego większej wagi. Trenerzy i zawodnicy mają materiał do analizy. Będzie, z czego wyciągać wnioski, a i tak dobrze wiemy, że najważniejszy mecz czeka nas 18 września w Poznaniu, także na spokojnie poczekajmy do startu ligi! 😉

Bramki dla gospodarzy zdobywali: Grzesiak 5, Stachowiak 4, Gessner 3, Wesołek 3, Jackowski 3, Weiss 3, Krystkowiak 2, Przekwas 1, Michalak 1, Kaniewski 1, zawodnik testowany 1

Najwięcej dla Wolsztyniaka: Pietruszka Marcin i Siejek po 8

zdjęcie: Ewa Gucińska

tekst: Paweł Stelmaszyk